smarek

Gość portalu: MESCO napisał(a):

> Powyzszy post opisal mozliwosci spedzania czasu wolnego w
> NIEMCZECH PRZEZ NIEMC?W:
>
> ponizej to opis pobytu Niemca z mniejszosci niemieckiej w Opolu czy tez w
> Gliwicach:
>
>
> > A ja myslalem, ze niemcy spedza urlop ja my Polacy (czytaj mniejszosc
> niemiecka) , czyli flaszka na twarz pro dzien.

Wielu Slazakow ma mozliwosc spedzania wolnego czasu w pieknym niemieckim kraju.Gdyby Slask byl nie polski,nie bylo by czasu na picie,bylo by tyle do zwiedzania...

Hej Fredzio!
Pewnie ze ma byc dalej, chociaz mam wrazenie ze opis wyjazdu do Wloch zostal
nagle uciety:-) Ale co tam. W przyrodzie sie nic nie dzieje do wakacji wciaz
daleko, a tak milo sobie poczytac o wojazach innych. Zreszta rzeczywiscie Twoj
opis i moje wspomnienia przywoluje z podrozy autkiem. Ten pierwszy raz.... hmmm
czlowiek troche naiwny jedzie... ale jest fajnie, zazwyczaj:-) Usiluje sobie
przypomniec moj pierwszy wyjazd samochodem to chyba byly Wlochy... taaa
wczesniej to raczje takie krotsze podroze, albo z biurem. A teraz tak teskno
zeby wziasc samochod, zapakowac pare puszek, namiot spiwor, mapy i przewodnik i
w droge:-)
A co do opisow, to ja tez zazwyczja robie. Zazwyczaj, bo jak nie zaczne od razu
po wyjezdzie to potem z dnia na dzien odkladam i w koncu macham reka, bo za
duzo do nadrobienia. A potem szkoda oj szkoda, wiec sie staram mobilizowac.
Rzeczywiscie Ty piszesz ciekawie i dosc szczegolowo, w trakcie to chyba trudno,
chociaz z drugiej strony jazda po niemieckich autostradach jest na tyle
monotonna...:-)
Pozdrawiam
Maraska

Slazak dla mnie oznacza "kolaborant". I nic co powiecie historii nie zmieni.
Przeczytalem juz naprawde duzo o II wojnie, pisarzy wielu narodowosci i wiecie
co ? Dziesiatki razy wpadlem na opisy pojmania jencow "niemieckich" ktorzy
nagle okazywali sie byc Polakami. Ze Slaska oczywiscie. Zszargaliscie Polsce
opinie bo teraz jak sie dyskutuje z jakims tam Amerykaninem to on sie pyta "a
dlaczego Polacy byli w Wehrmachcie i strzelali do swoich" ? I co mowie ? Ze
Slazacy to tacy zdrajcy i do Polakow ich nie zaliczam.

Taka o was opinie tworze - bo fakty mowia same za siebie. Przeczytajcie chocby
o walkach pod Monte Cassino a przekonacie sie ilu slazkow bylo po niemieckiej
stronie. SETKI. Na kazdym wzgorzu doslownie. Ciagle nasi slyszeli obrazliwe
okrzyki pod swoim adresem PO POLSKU. A w radiostacji dzien w dzien
slyszeli "Niemcow" jak podszywajac sie pod Polakow probuja wyciagnac z nich
hasla i szczegoly atakow. Cale polskie kompanie tam wybili z biezpiecznych
bunkrow wasze "chlopoki ze slunska". Znaczna czesc jencow byla ze Slaska.

I tego nie zmienicie. Slazacy wymordowali tysiace Polakow ! To jest F A K T.

Jesli chodzi o mnie - jestem na Slasku bo akurat tu zalatwil mi ktos prace. I
moze wyjade kiedys, nie czuje sie dobrze wsrod takich "Polakow".

A co do ruskich, choc nienawidze ich tylko troche mniej niz szwabow - powinni
na Slasku troche dluzej dzialac po swojemu, zeby wam odplacic za to coscie
Polsce zrobili. A co dostaliscie w zamian ? Za PRLu to wlasnie o Slask
najlepiej dbano.

Ps: a kto strzelal do Amerykanow na Omaha Beach co ? I w calej Normandii ?
Slazacy zasilili kazdy front .. tylko ze po zlej stronie.
A szlag by was ..

A co do "polaczkow". Wole by ktos nazwal mnie tak - niz mialby nazwac
mnie "slazak".

Castillon napisał(a):

Chyba nie mówisz wszystkiego i testujesz cudzą wiedzę. To na kogo mianowicie
wystawiony był dowód rejestracyjny? Na Ciebie, czy na poprzedniego
właściciela, który zatrzymal oryginalne tablice i zgodził się pomóc w
wyrobieniu nielegalnych? A jezeli dowód byl na Belga - to ile dałeś w łapę i
komu, by przekonać urzędników, że zawarłes za granicą legalna transakcję? Na
kogo wreszcie było ubezpieczenie, na jakie numery: karoserii (bo jak wiesz w
dowodach rejestracyjnych Belgii nie występuje numer silnika!), czy lewych
tablic?


Eee ja nic nie testuje... poprostu jestes pierwsza osoba ktora potrafi
dokladnie opisac mi jak nalezy sprowadzic auto z belgii. Kiedy pytalem o
to we wrzesniu to nikt nie potrafil mi tego dobrze opisac.
Ja pisze jak zrobilem. Mialem oryginalny rozowy dowod rejestracyjny,
zeby bylo smieszniej to byl jeszcze po flamandzku :D Poszedlem dalem
dowod wyrobili mi dwie tablice. Potem pojechalem do ubezpieczalni. Tam
dalem umowe kupna (chcieli) i dowod rejestracyjny. Pan wypisal
ubezpieczenie z numerami silnika, starym numerem rejestracyjnym i nazwa
nowego wlasciciela czyli mnie.
Zaplacilem, spakowalem sie i w droge... wyjechalem w nocy ok 23:00
dojechalem do niemieckiej granicy, przespalem sie z 3-4 godziny i dalej
wrocilem do polski.

              Stało się jak się stało, wytłumaczę to zwykłym szczęściem,
fartem lub jak wolisz.  Tak się zdarza w 50 przypadkach na 100. Może
jechałeś przez Niemcy w dzień i nikt nie oglądał Twoich tablic w swietle
reflektorów? Może miałeś na lewych numerach specjalną tabliczkę z
przezroczystym plastikiem? Może byc też mnóstwo innych wytłumaczeń. Pisząc o
niebezpieczeństwach nie miałem na myśli sytuacji zdarzających się KAŻDEMU I
ZAWSZE. Belgów interesowała sprzedaż. Polaków interesowała akcyza i wszelkie
inne rodzaje myta. Niemcy Cię nie zauwazyli. Ciesz się na razie. Na razie -
poniewaz kiedy po jakimś czasie będzie Twoje auto kupował ktoś, kto jak ja
zna zasady działań belgijskich, to zapyta Cię o wszystko, co wymieniłem w
korespondencji. A wtedy cena Twojego auta gwałtownie pojedzie w dół. A może
nie pojedzie? Nie znam Cie, źle Ci nie życzę i wcale nie chcę grac roli
wszechwiedzącego, złego proroka. Myślę, że auto nie jest kradzione, że nikt
nie cierpi z powodu opisanej sytuacji i nie złorzeczy Ci ile wlezie. Jesli
tak jest - zapomnijmy o sprawie. Co miałem do powiedzenia juz powiedziałem.
A historii możliwych przekrętów, w układach polsko - belgijskich (to spora
lista) nie upublicznię, nie jestem ani w tej, ani w zadnej innej bandzie.
Pozdrawiam

Hmmm najlepsze jest to ze ja bylem przekonany ze robilem wszystko w 100%
legalnie. I nadal tak sadze :D
Zarejestrowali mi wszystko bez najmniejszych problemow. A co wiecej w
urzedzie celnym bylo okolo 4 osob jeszcze ktore tez mialy dokladnie
takie same dowody rejestracyjne belgijskie, jak ja i tez wszyscy
wszystko zalatwili bez problemow.
Mimo to dzieki za opis dobrze wiedziec ze mozna to tez zrobic inaczej.
Bo bedac w brukseli wiedzialem troche fajnych autek i nie wykluczone ze
za rok czy dwa pojade tam zeby zmienic auto.

***Jesli nie sa Panstwo zainteresowani ponizsza informacja, to przepraszam
za zamieszanie!***
                                              Szanowni Panstwo!
    Milo mi poinformowac, ze ukazalo sie drugie wydanie mojego przewodnika
po Gorach Opawskich (pierwsze wydanie: Oficyna Wyd. "SUDETY", Wroclaw 1994).
Na prawie 200 stronach formatu A5 znajda Panstwo wyczerpujace informacje o
tym niewielkim, lecz bardzo malowniczym pasmie sudeckim. O przyrodzie,
historii (w tym o slynnym gornictwie zlota)... Jest i slowniczek
krajoznawczy z dokladnym opisem kazdej miejscowosci (wiele ciekawostek,
wyszperanych ze starej niemieckiej literatury...). Sa opisy szlakow i
wreszcie - szczegolowy informator (adresy, telefony przydatne dla turystow).
Calosci dopelnia ok. 50 ilustracji szkicowych oraz 25 szczegolowych mapek
Gor Opawskich, opracowanych na podst. map topograficznych. Ksiazka jest
zaktualizowana na dzien 15 pazdziernika 1997. I wreszcie nowosc: opis
miasteczka Zlate Hory w Czechach i jego okolic wraz z mapkami. Tego jeszcze
w polskim pismiennictwie nie bylo!
    Wszelkie pytania, zwiazane z trescia ksiazki (UWAGA: NIE PROWADZE
SPRZEDAZY KSIAZKI!!!), prosze kierowac na moj adres e-mailowy albo pocztowy.
***Jesli sa Panstwo zainteresowani zakupem ksiazki, to prosze skladac
zamowienia na adres op@op.onet.pl  (JEST TO ADRES GRZECZNOSCIOWY BIURA
TURYST. OPAWY W GLUCHOLAZACH. PROSZE O PODANIE ILOSCI ZAMAWIANYCH EGZ. I
DOKLADNEGO ADRESU POCZTOWEGO. WYSYLKA ZA ZALICZENIEM POCZTOWYM). Adresy
wydawcow ksiazki (mozna zamowic telefonicznie lub pocztowo):
1. Ksiegarnia Zygmunta Raby, Rynek 25, 48-340 Glucholazy, tel. (077) 391
885: Pn-Pt 9.00-18.00, So 9.00-15.00;
2. Spolka Wydawnicza "Aneks" ul. Jagiellonska 3, 48-200 Prudnik, tel./fax
(077) 362 877: Pn-Pt 8.00-15.00, faks cala dobe.
Cena detaliczna ksiazki - ok. 13 zl (bez kosztow przesylki pocztowej).
***Jeszcze raz przepraszam Osoby, do ktorych ten list trafil przypadkowo,
jednak jest to jedyna metoda powiadomienia potencjalnie zainteresowanych o
ksiazce, ktora bedzie dostepna w sprzedazy jedynie w niewielu miejscach.***
***Z powodu braku czasu nie bede odpowiadal na pytania dotyczace ksiazki w
grupach dyskusyjnych. Prosze o e-mail.***
                                                                    Z
powazaniem
                                                                    Marek
Sitko
Marek Sitko
ul. Skalna 10/14
43-190 Mikolow
tel./fax (032) 2264003
e-mail: opa@friko2.onet.pl, si@figaro.ae.katowice.pl
FidoNet: 2:484/39.15